poniedziałek, 26 września 2022

Outrider, Hardy, górolski nóż survivalowy.

Zapewne, jak każdy, kto pasjonuje się życiem na łonie natury bardzo chiałem mieć swój własny nóż.

Nóż jest jednym z podstawowych narzędzi od zarania świata i towarzyszy człowiekowi praktycznie
we wszystkich codziennych pracach, od kuchni począwszy na budowie skończywszy.

Wolę seryjniaki, jak Esee, Roselli czy Fallkniveny, choć ostatnio mocno pasjonuje mnie nóż fińskich rangerów, M95 Sissipuukko, zaprojektowany przez Pana Peltonena.


Genialny nóż.

Postanowiłem spróbować zaprojektować swój nóż.
Nóż, który będzie wyłącznie moim narzędziem.

Musiałem znaleźć człowieka od noży.
Nie chciałem znanego nożoroba, bo wiecie nie ma czasu, nie tak, nie inaczej, tego nie zrobię, na to zabraknie, itd... itp...

Polscy nożorobowie wyżej mają niż mają :)

Mój knifemaker odnalazł mnie sam.

Emil, (Wiedźmin Knives) to skromny ale przede wszystkim normalny człowiek.

Zawodowo rzeźnik z mojej ulubionej miejscowości w Wielkopolsce, gdzie stoi pomnik glana.


Ogląda mój kanał od dawna, zna moje preferencje ale przede wszystkim zechciał słuchać tego,
co do niego mówiłem.

Postanowiliśmy stworzyć nóż hartowany metodami tradycyjnymi (w ogniu, nie w piecu), zdobiony runami na wzór wikiński ale z nowoczesnych, trwałych i niezawodnych materiałów współczesnych.

Nie jest to takie proste aby zaprojektować sobie nóż.


Na początku należy zadać sobie pytanie, do czego ten nóż będzie mi służył?
I wbrew pozorom odpowiedź na to pytanie, przynajmniej w moim przypadku nie była taka oczywista.

Chciałem mieć nóż do lasu, który wytrzyma dużo a nawet mnie :) do kuchni, do zadań codziennych
i do samoobrony, wszak to nóż survivalowy.

Nóż, który otworzy paczki, zastruga ołówek, będzie pomocny w kuchni krojąc lądź miażdżąc czosnek oraz przygotuje ognisko, oprawi królika, wypatroszy rybę, itd...

Mój nóż powinien być na tyle mocny aby wytrzymał mnie w sytuacji jakbym wykradał orle jaja :) ale też lekki abym mógł się po nie wspiąć mając go przy pasie, powinien dobrze kroić ale także strugać i rąbać, jeżeli zapomnę siekiery do lasu.

Nóż wszechstronny? uniwersalny?
Nie ma czegoś takiego.
Jak coś jest do wszystkiego to jest do kitu.

Musieliśmy z Emilem znaleźć kompromis.

Jeżeli chodzi o długość, jak na nóż survivalowy przystało mój nóż miał być dłuższy od noża bushcraftowego.
Najczęstsze długości ostrzy noży bushcraftowych zawierają się pomiędzy 70 a 120 mm.

Mój nóż miał nie mieć słabych punktów, konstrukcja musiała być pełna (full tang).
Powinien być ze stali węglowej, tak uczył Mors Kochański.

Dodatkowo rękojeść noża miała być płaska ale obła aby doskonale wpasowywała się w dłoń i nie powinna mieć żadnych ograniczeń z tyłu i z przodu.

Co wyszło???


Nóż :)
Outrider :)


Emil wykożystał stal węglową 80CRV2 o zawartości węgla 0,75, zahartował ją (na co ma certyfikat)
do do twardości 58HRC.
Innymi słowy długo utrzymuje ostrość krawędzi roboczej i łatwo ostrzy się dosłownie na byle czym
w terenie.

Oprawa to mikarta canvas.


Mały teścik strugania stali skandynawskiej.



Nóż ma 140 mm ostrza z czego 130 mm ostrego.

Uważam, że to optymalna wielkość noża o zastosowaniu tzw survivalowym w ciężkich warunkach.



Wspaniale nóż radzi sobie w kuchni.
Generalnie to tam wbrew pozorom najczęściej jest używany.


Nóż ma płaską ale obłą rękojeść, waży ok 270 gramów, tak więc jest doskonały zarówno na pas,
jak i do plecaka.
Pochew w moim nożu, to kydex.

Aby uzyskać taką wagę i wytrzymałość Emil zastosował obustronne zbrocze oraz odchudził rękojeść.

Najlepiej zobaczyć możliwości na jednym z filmików, zapraszam.


Zapraszam także na niezależny test noża podczas Złazu Bushcraftowego na Potrójnej.


Nóż wykonany przez Emila spełnia wszystkie moje oczekiwania.

Emil wykonuje także wersje w drewnie i skórze. 

Zachęcam do kontaktu z Twórcą, e:mail - emilgrebowski@wp.pl




poniedziałek, 15 marca 2021

Co jest najważniejsze w puszce survivalowej? Jaki zestaw kuchenny wybrałem na moje wędrówki? Dlaczego Keith Titanium Heavy Cover?

 Zanim rozpocznę dzisiejszą opowieść o, moim zdaniem najważniejszej rzeczy w życiu na zewnątrz zadam Wam, ponieważ sobie już zadałem dokonując kolejnego z moich świadomych wyborów kilka pytań.

Pierwsze z nich, co jest najważniejsze będąc na zewnątrz dłużej niż jeden dzień wędrując i biwakując?


Kolejne pytanie, ile potrzebujecie wody na jeden dzień wędrówki aby się nie odwodnić?


Następne pytanie, które Wam zadam, jakie jest Wasze doświadczenie w marszach, projektowaniu marszy, pakowaniu plecaka, rozkładaniu ciężaru bagażu, ciężaru marszu, znajomości trasy.
Takie totalne podstawy.
Oczywiście aby była jasność mówimy o marszach kilkudniowych.


Ostatnim pytaniem, jakie Wy powinniście sobie zadać brzmi na ile mam wiedzy, umiejętności i jaka jest moja determinacja aby osiągnąć zamierzony cel wykorzystując je przy zachowaniu zdrowego rozsądku.


Jeżeli odpowiedzieliście sobie na powyższe podzielę się z Wami moją opinią.


Najważniejsza dla mnie jest woda, ponieważ jest niezbędna do życia.

Swój zapas (dla mnie i Kory) określam na 2,5 L (minimum) w gorący dzień marszu (biorę pod uwagę, że dzień rozpoczynam o 07.00 a kończę o 19.00 wędrując).

Odnalezienie jej w polskich górach nie sprawi najmniejszego problemu użytkownikom posiadającym odpowiednią wiedzę i doświadczenie.

Uzdatnienie wody w polskich górach nie wymaga magicznej wiedzy i umiejętności.

Czasami filtr do uzdatniania lub tabletki nie są warunkiem koniecznym.


Jeżeli każdy z nas rozumie w stopniu podstawowym, że woda to najważniejsza rzecz aby przetrwać,
to możemy rozmawiać dalej o wyborach jej przenoszenia. 

Uzdatnianie wody pozostawię na inny post.

Jest kilka szkół...

Jedna z nich mówi wystarczy butelka PET 1,5L, ponieważ kosztuje złotówkę w markecie, jest niezniszczalna, można w butelce w sytuacji walki o życie :) zagotować wodę a z samej butelki możemy zrobić prawie wszystko od sznurka począwszy.

To dobra szkoła ponieważ uczy kreatywności.

Przyglądając się jednak nieco bliżej tej teorii widzimy, że walcząc o życie :) gotując wodę w butelce wchłaniamy do swojego organizmu całą tablicę Mendelejewa, co zrobić survival :) :) :) każdy musi przez to przejść.

Patrząc jeszcze głębiej możemy dopatrzeć się tego, że zostawiamy po sobie ślady a czasami niektórzy
z nas zwyczajny syf, który nie rozłoży się przez wieki.

Na tym skończę moją prostą analizę tej szkoły survivalowej dla przedszkolaków.


Kolejna szkoła uczy dźwigania jak największej ilości gadżetów.

Przypatrzmy się temu bliżej...

Dźwigane codziennie graty podczas dłuższych wędrówek nie przydają się w żaden sposób robiąc niepotrzebną wagę naszego ekwipunku, co za tym idzie narażają nas na utratę zdrowia a w skrajnych przypadkach życia.

Chyba, że ktoś będzie na tyle rozsądny, dokąd będzie miał jeszcze siłę iść i rzuci to wszystko za siebie zostawiając sępom na pożarcie.


Jest też taka szkoła, która mówi, zachowuj się racjonalnie, dbaj o naturę, używaj przemyślanych rozwiązań.


Uważam, że ta szkoła jest najciekawsza.

Wybierając zestaw do przenoszenia, gotowania i uzdatniania wody brałem pod uwagę kilka kwestii:

1. Pojemność - patrz ile wody potrzebujesz na dzień,


2. Waga całości - patrz nie dźwigaj jak koń tylko noś, co Ci jest potrzebne,


3. Jakość - skoro mam nie pozostawiać po sobie śladów mój zestaw powinien być pewny i maksymalnie wytrzymały.


4. Swoją wiedzę, umiejętności i doświaczenie - przykład co jesteś w stanie ugotować w kubku 700 ml a co w 750 ml? Ile kaszy potrzebujesz na dzień marszu a ile obozując? Jakie mięso daje najwięcej białka?

Czy liofilizaty potrafią zastąpić tradycyjne jedzenie i jakie są rewolucje żołądkowe stosując pewną dozę ludzkiego błędu? 





Czy liofilizowana kawa (rozpuszczalna) smakuje jak zwykła? 

Dla mnie NIE.

Kawa musi być odpowiednio parzona aby dawała moc o poranku.

W przeciwnym wypadku wypłukuje jedynie magnez z organizmu co powoduje skurcze mięśni i drganie gałek ocznych.


Wybierając mój zestaw kuchenny nie zapomniałem także o garnkach i filtrze do uzdatniania wody ale o tym opowiem innym razem aby nie zanudzać.


Mój wybór padł na Keith Titanium Heavy Cover wzór US Army, Nalgene Oasis z kubkiem US Army (butterfly) i butelkę PET 0,5 L.

Keith Titanium Heavy Cover wykonane jest w 100% z czystego tytanu, który jest najtrwalszym materiałem wykorzystywanym do konntaktu z żywnością, który jest antyalergiczny i nie zmienia smaku wody oraz woda przechowywana w nim nie śmierdzi.

Butelka Nalgene jest wolna od BPA a kubek butterfly ma wiele zastosowań.


Dlaczego?

Pomimo swojej ceny w butelce KEITH z powodzeniem ugotuję 1,0 L wody (pojemność 1,1 L), w kubku 700 ml ugotuję 500 ml wody, czyli kaszę, ziemniaki, zaparzę kawę a używając odpowiednio pokrywki do kubka upiekę bułkę.
To tylko kilka przykładów użycia tego zestawu.

Kolejnym dodatkiem jest Nalgene Oasis pojemności 0,95 L i kubek butterfly o pojemności 0,75 L.
Ten kubek ma nieco więcej zastosowań niż kubek Keith i jest zdecydowanie bardziej pojemny.
Można upiec w nim porcję 200 gram mięsa, ugotować zupę, itp...

Całości dopełnia butelka PET 0,5 L, z której wzbudzając nieco swoją kreatywność można zrobić dosłownie wszystko.
Mi służy głównie do zrobienia awaryjnego sznurka i do uzdatniania wody z filtra Sawyer w razie konieczności oraz w sytuacji awaryjnej jako miska dla Kory (wtedy niestety muszę dźwigać śmieci).

Całości może dopełnić podgrzewacz US Army nakładany na kubek, ponieważ nie zajmuje miejsca, waży 20 gram i w zupełności wystarczy aby na nim zagotować wodę.


Oczywiście zachowując zdrowy rozsądek, idąc na codzień z psem do lasu nie dźwigam tego wszystkiego, zabieram wyłącznie butelkę.

Ale idąc na cały dzień nastawiając się na lekki biwaczek zabieram już jeden z kompletów.



Reasumując moje zbyt długie wywody...

1. Najważniejszą rzeczą w puszce survivalowej jest woda... i naczynie aby ją odpowiednio uzdatnić.

2. Ucząc się w domowej kuchni (np. gotując na codzień w swoich menażkach) uczysz się doboru odpowiednich proporcji jedzenia, które najbardziej lubisz spożywać.

3. Ćwicząc poprzez częste wyjścia w teren nabierasz niezbędnej praktyki aby wykorzystać ją
w ewentualnych (bardziej wymagających) wędrówkach.




Oczywiście w żaden sposób nie sugerujcie się moim wyborem.

Zakładam, że nie jest on idealny dla każdego i nie każdy z Was będzie z niego zadowolony.

Jest wiele innych (być może lepszych dla Was) zestawów, które można wybrać za wiele niższą cenę.

Jeżeli chcecie zobaczyć zestaw na żywo Keith Heavy Cover Titanium zapraszam do obejżenia mojego materiału:









wtorek, 23 lutego 2021

ESEE 6 wielozadaniowy nóż survivalowy (traperski) dla świadomych użytkowników.

Długo myślałem, co napisać o ESEE 6, ponieważ ciężko pisać o tego typu narzędziach w kilku słowach.




Rzadko zdaża się aby nóż tego typu, określany mianem "tactical - taktyczny" potrafił być tak bardzo uniwersalny.

Na początku przeraziła mnie jego długość i waga, ponieważ nie wyobrażałem sobie skutecznej pracy takim narzędziem.

Długość całkowita 29,8 cm to jeden z najdłuższych ESEE i taka długość zawsze mnie przerażała.
Długość ostrza 16,5 cm, co dla mnie jest zupełną abstrakcją.
Grubość ostrza 4,8 mm to obrazowało mi zawsze kawał klocka stalowego.
Waga (samego noża) 335g dla mnie bynajmniej o 120g za duża.




Nic bardziej mylnego.

Biorąc nóż do ręki trzeba się do niego (do jego wagi) przyzwyczaić, o ile ktoś preferuje noże (jak ja) do 10 cm długości głowni o masie całkowitej do 150g.




Później już z górki.
Można pracować nim godzinami i nie czuje się żadnego dyskomfortu.

Po pierwsze dłuuugie i jeszcze dłuuuższe cięcia.




Jako, że nóż ma 16,5 cm głowni ale :) 14,5 cm ostrego to dla kogoś takiego jak ja taki zapas mocy, że klękajcie narody.

Ciężka praca?
Dla tego noża żadne wyzwanie, sami zobaczcie jak batonuje, pokaz Marka:


Rąbanie??? jaki problem, zobaczcie sami.


Praca delikatna??? precyzyjna??? kuchenna??? sprawdźcie...


Ergonomia???

Dzięki doskonałej rękojeści z canvas micarty (materiał głównie lniany lub bawełniany przesączony żywicą i sprasowany) nóż wręcz klei się do ręki dzięki czemu nie czuje się jego wagi w żaden sposób.

Osobiście obawiałem się o nadgarstek ale dzięki podcięciu na głowni noża i blokadzie na jego górze pracuje mi się nim genialnie.


Tył rękojeści wyposażony został w otwór na temblak z paracordu (7 rdzeniowa linka spadochronowa) lub innego materiału, który może posłużyć np. jako zbijak.

Osobiście uważam, że przy tak ciężkim nożu warto mieć kawałek sznurka w kieszeni i w razie "W" zaopatrzeć go w temblak przy długotrwałej ciężkiej pracy (np. rąbanie lub używanie noża jako młotka).

Nie dlatego aby nas bolały ręce ale dlatego aby podczas efektu zmęczenia (rozluźnienia mięśni podczas kolejnych prac) nóż nie wypadł nam z ręki.


Dlaczego ESEE 6 to nóż dla świadomego użytkownika?

Sztuka minimalizmu polega min na znalezieniu złotego środka i uważam, że ten nóż (i tego typu narzędzia) są właśnie takim złotym środkiem.

Nóż nie zastąpi w żaden sposób siekiery ale w sytuacji gdzie musimy improwizować sprosta wyzwaniom, które przed nim postawimy używając go jako siekiery.

Piły także nie zastąpi ale używając pobijaka przepołowimy nawet dość grube drzewo.

Noża kuchennego przy np. obieraniu marchewek także nie zastąpi.
Zdecydowanie lepszy jest MAM, Opinel, czy Victorinox.
Niemniej, jak widzieliście na filmiku radzi sobie doskonale i z takimi zadaniami.

Stąd uważam, że można określić ten nóż mianem noża traperskiego - uniwersalnego do każdego zadania.


Oczywiście warunkiem koniecznym jest świadomy użytkownik tego narzędzia, który będzie potrafił dobrze posługiwać się takim narzędziem nie robiąc krzywdy sobie i innym.

Nóż posiada szlif płaski więc cięcie nim to czysta przyjemność.

Przenoszenie noża pomyślane zostało w taki sposób aby można było przypiąć go zarówno do paska spodni, plecaka, jak i paska torby.

Jest to doskonale wygodne choćby przez to, że cały czas możemy nóż przenosić w plecaku a wchodząc do lasu po wyjęciu z plecaka natychmiast możemy przypiąć go do pasa.

Poprzez takie zachowanie np. dojeżdżając do lasu środkiem komunikacji publicznej jesteśmy w pelni "anonimowi".


Dzięki zastosowanej pochwie otrzymujemy właściwe zabezpieczenie ostrza ale przede wszystkim siebie i innych.

Moje ESEE 6 jest dla mnie jednym z najbardziej uniwersalnych narzędzi.

Zobacz sam, zastępuje mi piłę, siekierę, młotek, łyżkę, itd...



 Nóż posiada dożywotnią gwarancję ESEE Knives bez względu na to, w jaki sposób go użytkujesz.

Esee jest pewne swojej stali 1095 (stal węglowa) i doskonałego hartowania HRC 55-57.

Dbanie o stal węglową ogranicza się do minimum, ponieważ powłoka, którą pokryto ostrze jest twarda i niewiele się zużywa.

Polecam zrobić drobną modyfikację aby nóż współdziałał z prętem krzeszącym lub krzemieniem celem uzyskania płomienia lub iskry.


Udanego użytkowania.

wtorek, 8 grudnia 2020

Prawie Dekalog najważniejszych zasad w samotnym wędrowaniu (bytowaniu) i biwakowaniu na zewnątrz.


 Wyjścia z domu na łono przyrody, przebywanie na zewnątrz, biwakowanie stało się w ostatnich latach, co najmniej modne.

Nie ma w tym nic dziwnego w czasach ogólnego galopu, wariactwa, wyścigu szczurów postępującego latami w korporacjach a ostatnio pandemii i paniki, jaka ogarnęła medialne społeczeństwo.

Niektórzy nazywają to turystyką dedykowaną chcąc urosnąć w oczach swoich odbiorców.

Inni bytność na łonie natury określają mianem bushcraftu, czy survivalu, który starają się wpisać w
 tradycyjnie rozumiany biwak, nadając tym określeniom nieco angielskiej magii.

Tak to się przyjmuje w niektórych kręgach i jakoś to świadomie bądź mniej świadomie rozumujemy.


Wystarczy poczytać grupy tematyczne na portalach społecznościowych aby zobaczyć, w jaki sposób społeczeństwo medialne rozumie, i w jaki sposób rozróżnia te określenia.

Można przy okazji dowiedzieć się także, co jest dla niego największym wyzwaniem.


Tyle gwoli przydługiego wstępu.

W tym poście chciałbym się jednak skupić na turystyce w czystej (tradycyjnej formie) i nad rzeczami, moim zdaniem istotnymi dla każdego turysty, który chce wędrować, biwakować i spędzać czas na zewnątrz.

Myślę, że nikomu nie zaszkodzi przeczytać, przypomnieć sobie, ponieważ odkrywczy nie będę a innym przyswoić pewien zasób informacji, jeżeli ich nie posiadają.


 1. Zanim wybierzesz się z domu:

a/ Powiadom swoich bliskich, w jakim rejonie masz zamiar wędrować (przebywać),
W 21 wieku dobrym pomysłem jest posiadać także telefon z aplikacją pomocową.
Zwłaszcza w górach.

b/ Zaplanuj swoją wędrówkę (biwak) w taki sposób abyś miał przynajmniej 80% pewności, że nie przytrafią Ci się nieprzyjemne (ekstremalne-survivalowe) sytuacje.
Możesz wykupić dodatkowe ubezpieczenie podróżne, jeżeli nie masz pewności, że wszystko masz pod kontrolą.

c/ Sprawność fizyczna, motoryczna ale przede wszystkim mentalna jest podstawą w samotnym wędrowaniu (bytowaniu na zewnątrz), ćwicz cały rok,

d/ Wybierz dla siebie najpewniejszy, Twoim zdaniem sprzęt, który spakujesz do wygodnego (dla Ciebie) plecaka.
Pamiętaj, że wszystko co ze sobą zabierzesz będziesz odczuwał na swoich własnych plecach.
Staraj się równoważyć wagę ekwipunku.
To nie łatwe i przychodzi (niestety) z czasem.
Im więcej kilometrów masz w nogach, tym bardziej docenisz swój minimalizm i wyćwiczone umiejętności.

e/ Pamiętaj, że odpowiednio wygodne buty i dobrze dobrane do warunków atmosferycznych ubranie pozwoli Ci na komfortowy pobyt i wędrówkę na zewnątrz.
Sprawdzaj swoje ubranie i obuwie w każdych warunkach zanim wybierzesz się na samotną wędrówkę.
Ucz się go szybko naprawiać.
Wypracuj na to swoje rozwiązania.
Dla osób wybierających się w wysokie góry proponuję wszywki lokalizujące w razie zejścia lawiny.

f/ Dbaj o zdrowie i kondycję.
Wyobraź sobie, jak może zepsuć Twój pobyt na zewnątrz bolący ząb.
Taka skromna rada dla tych, którzy wybierają się dalej niż w naszym pięknym kraju i na dłużej niż dwie noce.
Pamiętaj, że węgiel drzewny i wierzbowa rozgryziona gałązka może zastąpić szczoteczkę i pastę do zębów.


2. W trakcie biwaku:

a/ Nie śmieć,
Staraj się pozostawić miejsce, w którym spędzasz czas, w takim stanie, w jakim je zastałeś.

b/ Dbaj o naturę.
Nie pal ognia wszędzie sa do tego miejsca wyznaczone prawem ale także miejsca wyznaczone przez ludzi od lat.
Pamiętaj, że gróskie szlaki w niektórych miejscach są własnością prywatną.

c/ Nie zagrażaj zwierzętom.
Zachowuj się na tyle bezinwazyjnie aby zwierzęta nie przeżywały traumy z powodu Twojego pobytu
w ich domu.
Być może przy wielkim szczęściu spotkasz na swojej drodze sarnę, dzika, zobaczysz wilkcze tropy
a jak będziesz miał wielkie szczęście to może podejrzysz niedźwiedzia.

d/ Pamiętaj, że używanie chemikaliów szkodzi środowisku naturalnemu.
Nie myj się żelami pod prysznic w rzece i nie używaj pachnących mydełek.
Jeżeli nie możesz się powstrzymać przed myciem dłoni popiołem i ciała wodą użyj szarego mydła.



3. W trakcie wędrówki:

a/ Podejmuj rozsądne wyzwania.
Staraj się rozłożyć swoją wędrówkę, w taki sposób abyś "nie przedobrzył".
Stopniuj poziom trudności według swoich umiejętności.

b/ Obserwuj warunki pogodowe i diagnozuj je z wyobraźnią.
Pamiętaj aby w burze nie iść na szczyt góry (taki przykład pierwszy z brzegu).

c/ Nie zbaczaj z wybranego i zaplanowanego przez siebie szlaku.
Pamiętaj przy długich wędrówkach każde odbicie powoduje kolejny wysiłek i stratę czasu.
No chyba, że masz go na tyle a Twoje zapasy są takie duże, że stwierdzisz sam, że możesz sobie na to pozwolić.



Na koniec chyba najważniejsze...

Nigdy nie wachaj się zawrócić.

To nie wstyd a czasem odpowiedzialność.



Powodzenia...



sobota, 28 listopada 2020

Pomysły na prezenty Mikołajkowe dla ludzi uprawiających aktywność na zewnątrz (bushcraft, hikking, outdoor).

 Najpiękniejszym prezentem od Mikołaja, o jakim nie mogłem nawet marzyć jest szczęście i jedność
w mojej rodzinie oraz fakt, iż w 2021 roku zostanę dziadkiem.

Nie mniej nie o tym chciałem pisać, ponieważ co Was może interesować moje prywatne życie.


My wspinamy się sami i nie to jest tematem tego postu.

Ale do brzegu...

Zbliża się Mikołaj a skoro tak to chciałem polecić Wam kilka sprawdzonych przeze mnie rzeczy, które zakładam, że sprawdzą się dla każdego hobbysty, który lubi przebywać na zewnątrz.

Oczywiście nie każdy może się ze mną zgodzić, jednak moim mottem, które mi przyświeca jest stare powiedzenie, że nie stać mnie na tanie rzeczy oraz kolejne, iż na wspólnych wypadach zawsze czegoś zabraknie i trzeba improwizować.

Jak widzicie wszystkim nie dogodzę.

Zacznijmy zatem...

Każdy, zarówno kobieta, jak i mężczyzna lubią mieć dobre rzeczy, które mogliby używać latami bez obawy o to, że ich zawiodą w trakcie swoich przygód.

Przykładem takich rzeczy mogą być produkty marki Deuter.

Wybrałem kilka z nich, które użytkuję na codzień

1. Nerka, gdzie możemy przechowywać podczas podróży niezbędne rzeczy a w czasie codziennych zajęć telefon, długopis, portfel, itd...
Nieoceniona dla handlowców bazarowych i kurierów.


Tej używam już trzeci rok, piorę ją noszę lub wożę codziennie a podczas naszych wędrówek zapewnia mi komfort, jako kosmetyczka lub torebka EDC mieszcząc wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy.

2. Każdy moim zdaniem powinien posiadać apteczkę osobistą i jak ona byłaby złożona uważam, że to konieczne wyposażenie zarówno każdego wędrowca, jak i skauta, czy podróżnika.
Myślę, że jeśli nie masz jeszcze swojej apteczki poproś o nią Mikołaja.


Swoją posiadam już trzeci rok w tej formie i się doskonale sprawdza.

3. Zapewne każdy z nas używa portfela. 
Ja także :) 
Ten model "męczę" także trzeci rok.
Jest trwały, solidny ale przede wszystkim dzięki zamkowi nic z niego nie wypadnie.


W tym materiale pokazałem jeszcze kilka propozycji z plecakiem Deuter, którego już chyba nie kupicie w Polsce nie mniej Deuter to doskonały pomysł na plecakowy pomysł dla niej i niego.




4. Zdecydowanie każdy podróżnik lubi (i powinien) zaopatrzeć się w latarkę, jako źródło światła.

Moje propozycje, które zapewne Mikołaj ma w swoich zasobach :)

a/ Petzl.
Model, którego używam także od trzech lat to Tikka, posiadająca trzy tryby światła białego i tryb światła czerwonego.

Najważniejszą rzeczą jest, iż ogniwa zasilające (AAA-mały paluszek) na których Tikka świeci na prawdę długo możemy nabyć dosłownie wszędzie.

Dodatkowo polecam (może to być dodatkowy pomysł na dopełnienie prezentu) pokrowiec na latarkę, który po zapięciu działa, jak lampka biwakowa z dyfuzorem i można powiesić ją dosłownie w każdym miejscu.

Etui używam od dwóch lat i mogę polecić go z czystym sumieniem.


b/ Dla nieco bardziej wyrafinowanych wędrowców mogę polecić latakę, którą zakupiłem okazyjnie w tym roku na jednym z portali aukcyjnych.

Armytek model ELF C2 jest latarką zarówno czołową, jak i dzięki magnesowi neodymowemu można przyczepić ją do powierzchni metalowych. 

Może też być latarką ręczną i czołową.

Na dołączonym akumulatorze ładowanym przez port USB potrafi świecić w najbardziej osczędnym trybie (dane producenta, 4 tryby świecenia) aż 200 dni.

Tego nie wypróbowałem za krótko ją używam, jednak zarówno zaufanie, jakim cieszy się producent, jak i recenzje POWAŻNYCH użytkowników tego modelu skłoniły mnie do zainwestowania w niego i jak na dzień dzisiejszy jestem w pełni zadowolony.

5. Zapewne każdy lubi w terenie raczyć siebie i osoby, z którymi wędruje dobrą strawą.

Znowu kilka moich propozycji:

a/ Termos na zimę dla Mikołaja nie powinien sprawić problemu, ponieważ zapewne sam użytkuje :)

W moim przypadku termos GSI, którego używam drugi rok i jest porządnym, sprawdzonym kompanem a ciepła herbata w zimny dzień zawsze z niego smakuje mi najlepiej :)


 b/ Coś do pieczenia, zamykany mini grill szwedzkiej firmy Light my Fire.
Jako, że to blisko Finlandii :) chyba elfy powinny zdążyć :) 
  
Kupiony na wiosnę i używany do dnia dzisiejszego włącznie.


c/ Zestaw do gotowania (tytanowy) Keith (manierka 1,1L i kubek z pokrywką wzór US Army) Heavy Cover. Doskonały zestaw i w zasadzie można powiedzieć kompletny zestaw survivalowy używany przeze mnie od dwóch lat podczas moich wypraw, wędrówek i spacerów. Sprawdza się świetnie i jest po prostu rewelacyjny. Zdecydowanie raczej nigdy się z nim nie rozstanę.

Tutaj Mikołaj może mieć zbyt mało czasu ale warto go poprosić o ten zestaw nawet na za rok :)


d/ Menażka WP w wersji stalowej o pojemności 1,2 L. Najbardziej genialny zestaw do gotowania posiłków w lesie i nie tylko. Niestety swoje waży i nie zawsze mogę go wszędzie zabierać.

Bardzo długo używałem menażki aluminiowej WP z 1971 roku później stalowej Zebry, która moim zdaniem jest MOCNO przereklamowana aż kupiłem stalówkę WP.


Myślę, że Mikołaj znajdzie rozwiązanie odpowiednie dla każdego w kwestii menażki.

Oczywiście podczas moich wypraw używam głównie tytanu ze względu na jego wagę niemniej...

Tutaj kilka przykładów:


e/ Jeżeli chodzi o kuchenkę jestem niezmiennie wierny kuchenkom na paliwa stałe oraz od trzech lat kuchence KOVEA Spider (niestety nie tytan) i mogę polecić ją na prezent każdemu amatorowi dobrej kuchni.


f/ Dla bardziej wymagających doskonałym prezentem będzie filtr do wody.

W moim przypadku Sawyer ale jest wiele filtrów na rynku.


Niebanalnym prezentem mikołajkowym może być ręcznie wykonany młynek do przypraw :)


lub fińska Kupilka. 
Swojej używam od kilku lat i mogę śmiało polecić każdemu.



6. Każdy podróżnik powinien posiadać zapalniczkę, zapałki lub inne źródło ognia, np. krzesiwo.

Polecam poprosić o najtańszą zapalniczkę benzynową na rynku (chyba 25zł).

W mojej benzyna tkwi od siedmiu lat i jeszcze nie zwietrzała (w tym okresie użyta kilka razy).


Jeżeli chodzi o krzesiwo i zapytalibyście mnie o to jeszcze w ubiegłym roku poleciłbym Light My Fire.

Jednak po dłuższym używaniu i nabraniu wprawy i doświadczenia w obchodzeniu się z krzesiwem polecę każde, które działa i wytwarza iskrę (łącznie z kamieniem do zapalniczki :)


Krzesiwo może okazać się genialnym prezentem, który przyczyni się do rozwoju Twojej pasji.

Mikołaj wie o tym.

7. Niezbędnym ekwipunkiem każdego wagabundy jest nóż.

Tutaj także mam dwie propozycje na prezent i chyba nie będę zbyt oryginalnym.

a/ Doskonały scyzoryk dla każdego, który wie do czego służy scyzoryk, szwajcarski Victorinox.

Scyzoryk, który brał udział w misjach kosmicznych, był i jest użytkowany przez amerykańskich prezydentów i został rozsławiony przez emisję filmu McGywer.

Jeżeli ktoś z Was zainteresowany jest historią firmy Victorinox, odsyłam:
https://www.youtube.com/watch?v=SSIiCcpvfRs

Osobiście uważam, że doskonałym prezentem będzie Camper. 


Używam od bardzo dawna i nigdy mnie nie zawiódł.


b/ Początkującym, osobom które uczą się leśnego rzemiosła mogę polecić nóż Hultafors OK1.

Według mnie jest to najlepszy nóż budżetowy, który pozwoli ćwiczyć bez ograniczeń i doskonały niedrogi prezent, który może pobudzić do wyjścia w teren.


c/ Każdy średnio i mocno zaawansowany miłośnik przebywania w lesie zapewne ucieszy się z noża Fallkniven F1 występującego w kilku odmianach stali.

Używałem 16 letniego noża F1 i nie widać po nim "zmęczenia", polecam.


d/ Dla dopełnienia całości możesz poprosić Mikołaja o piłe do drewna.
Tutaj, jak i wszędzie wybór jest olbrzymi.


Osobiście polecam piłę, którą użytkuję od siedmiu lat, Bahco Laplander.


Jak widzicie jest wiele możliwości i nie każdemu mogłem pomóc w wyborze.

Oczywiście jeżeli macie ochotę zobaczyć więcej zapraszam na mój kanał:

https://www.youtube.com/channel/UCicaXR4Z2GE3OW6F0mW3LcA

być może tam Święty Mikołaj znajdzie więcej pomysłów i inspiracji dla Was.