Dawno chodził mi po głowie nóż w góry, który byłby na tyle niewielkich rozmiarów, lekki i niezawodny abym mógł bez problemu nosić go przy pasku.
Do tej pory w góry nosiłem zawsze Victorinoxa Campera (78g) i spełniał wyśmienicie każde stawiane przed nim zadanie.
Jedynym problemem, jak dla mnie była praca po ciemku i otwieranie go oraz szukanie w kieszeni spodni.
Zastanawiałem się kilka lat nad Fallkniven F1 ale czytając fora nożowe wystraszyłem się, kiedy czytałem o ostrzeniu szlifu convex, cienkiej rękojeści, itd...
Generalnie wszystkie moje obawy obaliłem podczas spotkania w Gorcach (6 Spotkanie Leśnych Ludzi), kiedy Marek dał mi popracować swoim 16 letnim Fallkniven F1, który, jako laik w ostrzeniu noży ostrzył go przez cały jego żywot na przydrożnych kamieniach.
Zacząłem ostrzyć nóż Marka i przywróciłem go do właściwego (na tyle ile potrafiłem) stanu.
Pomimo zniszczenia ostrza, po naostrzeniu nóż pracował w taki sposób, że mnie zadziwił.
Po powrocie zakupiłem mój Fallkniven F1 oprawiony w skórzaną pochew.
Tutaj nieco więcej o moim egzemplarzu.
Nóż tnie dobrze, dokładnie tak, jak pisze producent/dystrybutor opisując produkt.
Szlif tzw convex (wypukły) doskonale łatwo się ostrzy.
Nie ma się czego bać, wystarczy spróbować.
Jest to tak intuicyjne, że z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że łatwiej nie ostrzyło mi się żadnego z moich noży.
Tutaj w bardzo zwolnionym tempie pokazałem, jak nóż pracuje z drewnem robiąc tzw. pierzaste patyki.
Fallkniven F1 jest dla mnie:
1. bezobsługowy - laminat VG 10 obleczony w stal nierdzewną,
2. brzydki - nikt, kto się nie zna na nożach nie ukradnie mi go jeżeli zostawię go na stole w schronisku :)
3. lekki - waży 150g,
4. wygodny - rękojeść, jak dla mnie leży w mojej dłoni wręcz idealnie,
5. doskonale zabezpieczony - pochew zapinana na zatrzask.
Tyle, jak dla mnie wystarczy.
Zapomniałem :)
Fallkniven F1 doskonale pracuje w drewnie, batonuje i takie tam inne biwakowo-bushcraftowe czynności wykonuje świetnie.
W górach jednak głównie wykorzystuje go do robienia kanapek a w domu na co dzień do wszystkiego.
Reasumując...
Żałuję, że czytałem fora nożowe i opinie innych osób, ponieważ sugerując się nimi w życiu nie kupiłbym sobie Fallkniven F1.
Jakoś mało mnie interesuje, czy ten nóż to legenda, czy używa go Navy Seals i inni komandosi.
Dla mnie liczy się to aby zrobił kanapkę, przygotował obiad, ognisko a do tego celu nadaje się wyśmienicie.
Moja porada, o ile taki laik jak ja może rad udzielać...
Nie sugerujcie się tym, co piszą, mówią i pokazują inni.
Sprawdźcie sami :)





Wszystko to mogę zrobić nożem kuchennym zajumanym żonie z kuchni. W obu przypadkach nie ma się czym ekscytować bo to wszystko można też zrobić naostrzonym kawałkiem blachy.
OdpowiedzUsuńI chyba o to chodzi w życiu. jedni lubią kawałek blachy a inni Fallknivena F1. Masz do tego pełne prawo, jak i inni.
UsuńKto ma lekkie "zboczenie nożowe" ten wie że noży nigdy za wiele i takie testowanie, dopasowywanie pod siebie jest mega ważne dla spokojności ducha... Pozdrawiam
OdpowiedzUsuń