Zanim rozpocznę dzisiejszą opowieść o, moim zdaniem najważniejszej rzeczy w życiu na zewnątrz zadam Wam, ponieważ sobie już zadałem dokonując kolejnego z moich świadomych wyborów kilka pytań.
Pierwsze z nich, co jest najważniejsze będąc na zewnątrz dłużej niż jeden dzień wędrując i biwakując?
Następne pytanie, które Wam zadam, jakie jest Wasze doświadczenie w marszach, projektowaniu marszy, pakowaniu plecaka, rozkładaniu ciężaru bagażu, ciężaru marszu, znajomości trasy.
Takie totalne podstawy.
Oczywiście aby była jasność mówimy o marszach kilkudniowych.
Takie totalne podstawy.
Oczywiście aby była jasność mówimy o marszach kilkudniowych.
Jeżeli odpowiedzieliście sobie na powyższe podzielę się z Wami moją opinią.

Najważniejsza dla mnie jest woda, ponieważ jest niezbędna do życia.
Swój zapas (dla mnie i Kory) określam na 2,5 L (minimum) w gorący dzień marszu (biorę pod uwagę, że dzień rozpoczynam o 07.00 a kończę o 19.00 wędrując).
Odnalezienie jej w polskich górach nie sprawi najmniejszego problemu użytkownikom posiadającym odpowiednią wiedzę i doświadczenie.
Uzdatnienie wody w polskich górach nie wymaga magicznej wiedzy i umiejętności.
Czasami filtr do uzdatniania lub tabletki nie są warunkiem koniecznym.
Jeżeli każdy z nas rozumie w stopniu podstawowym, że woda to najważniejsza rzecz aby przetrwać,
to możemy rozmawiać dalej o wyborach jej przenoszenia.
to możemy rozmawiać dalej o wyborach jej przenoszenia.
Uzdatnianie wody pozostawię na inny post.
Jest kilka szkół...
Jedna z nich mówi wystarczy butelka PET 1,5L, ponieważ kosztuje złotówkę w markecie, jest niezniszczalna, można w butelce w sytuacji walki o życie :) zagotować wodę a z samej butelki możemy zrobić prawie wszystko od sznurka począwszy.
To dobra szkoła ponieważ uczy kreatywności.
Przyglądając się jednak nieco bliżej tej teorii widzimy, że walcząc o życie :) gotując wodę w butelce wchłaniamy do swojego organizmu całą tablicę Mendelejewa, co zrobić survival :) :) :) każdy musi przez to przejść.
Patrząc jeszcze głębiej możemy dopatrzeć się tego, że zostawiamy po sobie ślady a czasami niektórzy
z nas zwyczajny syf, który nie rozłoży się przez wieki.
z nas zwyczajny syf, który nie rozłoży się przez wieki.
Na tym skończę moją prostą analizę tej szkoły survivalowej dla przedszkolaków.
Kolejna szkoła uczy dźwigania jak największej ilości gadżetów.
Przypatrzmy się temu bliżej...
Dźwigane codziennie graty podczas dłuższych wędrówek nie przydają się w żaden sposób robiąc niepotrzebną wagę naszego ekwipunku, co za tym idzie narażają nas na utratę zdrowia a w skrajnych przypadkach życia.
Chyba, że ktoś będzie na tyle rozsądny, dokąd będzie miał jeszcze siłę iść i rzuci to wszystko za siebie zostawiając sępom na pożarcie.
Jest też taka szkoła, która mówi, zachowuj się racjonalnie, dbaj o naturę, używaj przemyślanych rozwiązań.
Uważam, że ta szkoła jest najciekawsza.
Wybierając zestaw do przenoszenia, gotowania i uzdatniania wody brałem pod uwagę kilka kwestii:
1. Pojemność - patrz ile wody potrzebujesz na dzień,
2. Waga całości - patrz nie dźwigaj jak koń tylko noś, co Ci jest potrzebne,
3. Jakość - skoro mam nie pozostawiać po sobie śladów mój zestaw powinien być pewny i maksymalnie wytrzymały.
4. Swoją wiedzę, umiejętności i doświaczenie - przykład co jesteś w stanie ugotować w kubku 700 ml a co w 750 ml? Ile kaszy potrzebujesz na dzień marszu a ile obozując? Jakie mięso daje najwięcej białka?
Czy liofilizaty potrafią zastąpić tradycyjne jedzenie i jakie są rewolucje żołądkowe stosując pewną dozę ludzkiego błędu?
Czy liofilizowana kawa (rozpuszczalna) smakuje jak zwykła?
Dla mnie NIE.
Kawa musi być odpowiednio parzona aby dawała moc o poranku.
W przeciwnym wypadku wypłukuje jedynie magnez z organizmu co powoduje skurcze mięśni i drganie gałek ocznych.
Wybierając mój zestaw kuchenny nie zapomniałem także o garnkach i filtrze do uzdatniania wody ale o tym opowiem innym razem aby nie zanudzać.
Keith Titanium Heavy Cover wykonane jest w 100% z czystego tytanu, który jest najtrwalszym materiałem wykorzystywanym do konntaktu z żywnością, który jest antyalergiczny i nie zmienia smaku wody oraz woda przechowywana w nim nie śmierdzi.
Butelka Nalgene jest wolna od BPA a kubek butterfly ma wiele zastosowań.
Dlaczego?
Pomimo swojej ceny w butelce KEITH z powodzeniem ugotuję 1,0 L wody (pojemność 1,1 L), w kubku 700 ml ugotuję 500 ml wody, czyli kaszę, ziemniaki, zaparzę kawę a używając odpowiednio pokrywki do kubka upiekę bułkę.
To tylko kilka przykładów użycia tego zestawu.
Kolejnym dodatkiem jest Nalgene Oasis pojemności 0,95 L i kubek butterfly o pojemności 0,75 L.
Ten kubek ma nieco więcej zastosowań niż kubek Keith i jest zdecydowanie bardziej pojemny.
Można upiec w nim porcję 200 gram mięsa, ugotować zupę, itp...
Całości dopełnia butelka PET 0,5 L, z której wzbudzając nieco swoją kreatywność można zrobić dosłownie wszystko.
Mi służy głównie do zrobienia awaryjnego sznurka i do uzdatniania wody z filtra Sawyer w razie konieczności oraz w sytuacji awaryjnej jako miska dla Kory (wtedy niestety muszę dźwigać śmieci).
Całości może dopełnić podgrzewacz US Army nakładany na kubek, ponieważ nie zajmuje miejsca, waży 20 gram i w zupełności wystarczy aby na nim zagotować wodę.
Oczywiście zachowując zdrowy rozsądek, idąc na codzień z psem do lasu nie dźwigam tego wszystkiego, zabieram wyłącznie butelkę.
Ale idąc na cały dzień nastawiając się na lekki biwaczek zabieram już jeden z kompletów.
Reasumując moje zbyt długie wywody...
1. Najważniejszą rzeczą w puszce survivalowej jest woda... i naczynie aby ją odpowiednio uzdatnić.
2. Ucząc się w domowej kuchni (np. gotując na codzień w swoich menażkach) uczysz się doboru odpowiednich proporcji jedzenia, które najbardziej lubisz spożywać.
3. Ćwicząc poprzez częste wyjścia w teren nabierasz niezbędnej praktyki aby wykorzystać ją
w ewentualnych (bardziej wymagających) wędrówkach.
w ewentualnych (bardziej wymagających) wędrówkach.
Oczywiście w żaden sposób nie sugerujcie się moim wyborem.
Zakładam, że nie jest on idealny dla każdego i nie każdy z Was będzie z niego zadowolony.
Jest wiele innych (być może lepszych dla Was) zestawów, które można wybrać za wiele niższą cenę.
Jeżeli chcecie zobaczyć zestaw na żywo Keith Heavy Cover Titanium zapraszam do obejżenia mojego materiału:












Tomku to jest fajne, że dzielisz się wypracowanymi spostrzeżeniami👍
OdpowiedzUsuńStaram się, ponieważ sam wiesz, że niewielki błąd wynikający z nieprzemyślenia może zniszczyć przyjemność z biwaku. Pozdrowionka
UsuńPodoba mi się to racjonalne podejście. Zgadzam się w pełni, że gotowanie w terenie warto zacząć od gotowania w kuchni.Tylko jak używam menażek, to żona podejrzliwie pyta, czy u sąsiadów nie wybuchł pożar :) Jeśli nie umiem czegoś upichcić w warunkach domowych, to nie dam rady na ognisku. Sam niemal zawsze noszę trochę podobny zestaw: manierka + kubek 750ml (tylko Cruzader). Bardzo uniwersalny. Używanie przez dłuższy czas tego samego sprzętu pozwala zrozumieć jego zalety i wady oraz nauczyć się prawidłowo go używać. Żonie kupiłem nalgene. Z początku z bólem serca, bo nie jest tania, ale to po prostu świetna butelka.
OdpowiedzUsuńSpróbuję dorzucić moje dwa grosze:
1.Dobrze, żeby butelka/naczynia miały miarkę, pomaga w gotowaniu.
2.Rant kubka powinien pozwalać na swobodne przelewanie wrzątku.
Witaj, dziękuję za komentarz. Miło mi. W pełni się z Tobą zgodzę. Codziennie zaparzam siemię lniane wieczorem, na rano z jagoda kamczaską i codziennie żonka na to patrzy z politowaniem. Jak przygotowuję się do wyjść zwłaszcza tych długich to cały czas ćwiczę aby mieć "miarkę w oku", pomaga. Generalnie po latach doszedłem do wniosku, że wszystko co proste jest genialne. Pozdrawiam serdecznie
Usuń🙂Tak jest. Prostota i elegancja = dobry bushcraft. Powodzenia na szlaku i mam nadzieję, że operacja się uda (jeśli dobrze zrozumiałem z filmiku na kanale). Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję, zobaczymy bo teraz przekładają wszystkie terminy. Pozdrowionka
Usuń